sobota, 12 lipca 2014

Rozdział 5.†

Deszcz, chmury, ponura atmosfera. To wszystko jeszcze bardziej mnie przygnębia. Czekam na Nialla cała podenerwowana, ręce mi się trzęsą, nie jestem w stanie utrzymać szklanki wody. Niestety przed chwilą już jedną stłukłam. Zbierając szkiełka oczywiście musiałam się skaleczyć bo to ja Rose! Jestem największą kaleką w mieście!... Nie wiem co mu powiem. Nie wiem czy prawdę, czy coś zmyślić? Nie wiem. Nie mogę go przecież okłamywać i unikać do końca życia. Za bardzo mi na nim zależy. Nie umiem się określić kim dla mnie jest Niall. Ale nie mogę pozwolić na to, żeby mu się coś stało. Wiem do czego Justin jest zdolny. Znam go nie od dziś. Pamiętam czasy, kiedy traktował mnie naprawdę jak przyjaciółkę. Codziennie u niego rano w domu, gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Wygłupialiśmy się, łaskotaliśmy. Był normalny i przyjacielski, nie uważał się za kogoś lepszego. Ale niestety, ja byłam dla niego tylko jak siostra. Potem poznał nowych kolegów, którzy już doszczętnie go zmienili w to czym jest. A teraz nagle mu się odmieniło? Nagle chce spróbować sobie ze mną ułożyć związek? Po tylu latach kiedy miał mnie daleko w dupie? Kiedy zostawił mnie, swoją niby "przyjaciółkę" dla kolegów, wykorzystał, potraktował jak szmatę? Nie ma opcji. Może i jestem zamknięta w sobie, ale nie dam sobą teraz pomiatać. Za dużo przeszłam przez tego idiotę...
Rozmyślanie przerwał mi dzwonek do drzwi. Zdenerwowana pobiegłam je otworzyć.
- Hej. - to Niall. Świeczki w jego oczach tak dużo mówiły. Nie mogę patrzeć na takiego Nialla. To nie ten sam Niall, którego poznałam na początku roku...
- Cześć - wpuściłam go do domu.
- Tak jak obiecałem jestem - powiedział.
- Masz ochotę na coś do picia? Herbatę, sok, wodę? - zapytałam.
- Może być woda. - podeszłam szybkim krokiem do kuchni, która znajduję się od razu na przeciwko salonu. Widać wszystko co w niej robię. Wzięłam szklankę przytrzymując ją obiema rękami, aby znów nie stłuc następnej. Sięgnęłam po wodę. Niall chyba zauważył że moje ręce odmawiają mi posłuszeństwa, bo podszedł do mnie i wziął ode mnie butle z wodą i sam sobie nalał.
- Rose, możesz mi powiedzieć o co chodzi? - zapytał w końcu z niecierpliwością. Chwilę zwlekałam. Nie patrzyłam mu w oczy, nie mogłam. Gdybym tylko na nie popatrzyła rozpłakałabym się momentalnie. Zastanawiałam się co mu powiedzieć. Nie wiedziałam od czego zacząć.
- Rose proszę powiedz. Nie mogę ostatnio spać, nie wiem co się ze mną dzieje, nie mogę zrozumieć dlaczego ze mną nie rozmawiasz, brakuje mi Twojego towarzystwa głosu. Brakuje mi Ciebie. Proszę odpowiedz. - nagle z oka poleciała mu łza. złapał się za głowę i schował ją między kolana siedząc na kanapie. Wstydził się swoich uczuć.
- Niall... Nie płacz. Nie warto za mną płakać, ja nie jestem tego warta. - stanęłam na przeciwko niego. Nagle pokazał swoje zaszklone oczy, łapiąc mnie za ręce.
- Jesteś. Dla mnie jesteś. Ja po prostu nie wiem. Odkąd Cię poznałem nie ma momentu ani chwili, żebym przestał o Tobie myśleć. Cały czas jesteś w mojej głowie. A od kiedy nie rozmawiamy nie mogę spać, na niczym się nie mogę skupić. Proszę wytłumacz mi co się dzieje, ja muszę wiedzieć, czemu mnie unikasz. Proszę... - gdy to wszystko powiedział sama się popłakałam. Łzy leciały mi jak strumienie.
- Justin nie pozwolił mi z Tobą rozmawiać, ani się do Ciebie zbliżać, bo powiedział że coś Ci zrobi. Powiedział, że jeżeli on nie może mnie mieć to nikt mnie nie będzie miał. A ja nie chcę żeby coś Ci się stało. Zależy mi na Tobie.
Niall wstał. zrobił się strasznie nerwowy. Wziął kurtkę do ręki.
- A to sukinsyn. Nie wie z kim zadziera.
- Niall gdzie Ty idziesz? - zapytałam łapiąc go za rękę.
- Załatwić sprawę tak jak powinienem ją załatwić na początku.
- Jakim początku? O czym Ty mówisz? Niall odpowiedz mi! - wykrzyczałam to gdy Niall już wyszedł z domu. Na bosaka w ulewe wybiegłam za nim.
- Rose wracaj do domu! Przeziębisz się! - miałam w dupie co mówił. Weszłam do jego auta na miejsce pasażera.
- Mów o co chodzi, albo w życiu się do Ciebie nie odezwę. - zastanowił się minutę i powiedział.
- Z Justinem znam się od roku. Udawaliśmy w szkole, że się wcześniej nie znaliśmy. Wszyscy sądzą, że nic do siebie nie mamy. Justin mnie nienawidzi, ja jego też. Z różnych względów.
- Jakich? - zapytałam. Znowu cisza. - Odpowiedz mi.
- Justin należy do gangu, ale to wiesz prawda?
- Tak. - odpowiedziałam. - I co w związku z tym?
- Musisz obiecać, że mimo tego, co Ci powiem będziesz mnie traktowała dalej tak samo i nic się między nami nie zmieni. - zaczęłam się trochę denerwować. - Rose obiecaj. - patrzył na mnie błaganym wzrokiem.
- Dobrze obiecuję.
- Należałem kiedyś do tego samego gangu co Justin. Byłem taki jak on, Chamski, wulgarny. Ale odszedłem od nich. Zrozumiałem, że byli, są i będą tacy zawsze, a mnie to nie odpowiadało. Odnalazł mnie nowy gang, który ma inne stosunki do ludzi. Nasze gangi rywalizują ze sobą odkąd ja odszedłem od Jusa. Jesteśmy największymi wrogami w mieście. - zapadła cisza. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Niall w gangu? Taki dobry chłopak? Lekko się od niego odsunęłam.
- Rose? - nie mogłam z siebie wydusić ani słowa.
- Rose nie bój się mnie. Nie jesteśmy jak oni. My jesteśmy spokojni. Jesteśmy groźni tylko jeżeli chodzi o inne gangi.
- Skąd mam to wiedzieć? Niall nie byłam w takiej sytuacji. Nie dziw mi się, że mam wątpliwości. - nagle blondyn wyciągnął telefon i zaczął w nim czegoś szukać.
- Patrz. To jest ogłoszenie w internecie. Szukają gangu Jusa. Nazywają się "Snakes". Policja nas nawet nie szuka bo nie raz byliśmy pomocni w sprawie ich gangu. Pomagaliśmy łapać jego członków. Ale w oczach Justina jestem zdrajcą. Oni chcą mnie po prostu zabić. - gdy to usłyszałam nie wiedziałam co mam powiedzieć. Zamarłam. Oczy mi zaczęły się świecić, ręce znów terepać. Niall starł mi lecące łzy z policzka.
- Małą nie pozwolę, żeby ktoś Cię zastraszał, a tym bardziej coś zrobił. Nie chcę Cię stracić.
- Niall... Ja też nie chcę Cię stracić. Proszę nie rób nic głupiego. Zostań ze mną, nie idź nigdzie. - przytuliłam się do niego i nie chciałam go puścić.
- Dobrze Rose. Chodźmy do Ciebie bo zimno. Ale poczekaj chwilkę w aucie dosłownie 3 sekundy. - wysiadł z auta i znalazł się z mojej strony. Otworzył mi drzwi i wziął mnie na ręce po czym zaniósł mnie do domu.
- Zostaniesz na noc? Rodziców dzisiaj nie będzie pojechali na weekend do Polski, do ojca mojej mamy.
- Okej. Nie ma problemu.
Położyliśmy się na kanapie okrywając się kocem. Oglądaliśmy jakiś film, śmiejąc się, rozmawiając. Niall szybko zasnął, a ja długo rozmyślałam nad tym co mi powiedział. Teraz kompletnie nie wiem co mamy robić. Czy pójść na układ, że się unikamy, czy po prostu mieć w dupie Justina? Nie wiem sama. Boję się każdej z tych opcji. Jeżeli będziemy udawać przed Justinem, że nie utrzymujemy kontaktu, w końcu naprawdę przestaniemy go utrzymywać, albo Justin się domyśli, że jest coś nie tak. A jeżeli będziemy utrzymywać normalne stosunki, to w najgorszym wypadku będzie wojna gangów "Snakes" i "Dragons". Coś czuję, że i tk wszystko szlag trafi. Ale niedługo się przekonamy.

5 komentarzy:

  1. Masz talent do pisania:) jak czytalam na poczatku balam sie ze bedzie to kolejne typowe opowiadane, ciesze sie ze tak nie jest :) czekam na wiecej pozdrawiam /biebsxdrew

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaaa! Niall jest taki cudowny i kochany, jejku *-* Cieszę się, że wróciłaś i mam nadzieję, ze wena bedzie Ci dopisywać, bo chcę więceeej ;D Jestes zdecydowanie świetna w tym co robisz, więc powinnaś to kontynuować. Odezwij się jak tylko pojawi się nowy wpis.
    Xoxo
    @BeebzFever
    P.S. Jestem totalnie padnięta i nie w stanie pisać jakiekolwiek sensowne rzeczy (if ya know what I mean), więc przepraszam:) Ale mam nadzieję, ze te kilka słów trochę cię zmobilizowało .x

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisałam komentarz i mi go zjadło :(
    Widzę, ze wkładasz masę uczuć w to co piszesz, i to opowiadanie jest bardzo emocjonalne, biorąc pod uwagę, ze to twoja własna historia. Przelewanie bólu na papier leczy rany, sama coś o tym wiem. Cieszę się, że wróciłaś i nadal chcesz dzielić się tym co przeżyłaś. Opowiadanie jest proste, łatwe i przyjemne, dobrze sie czyta. Niall, który che za wszelką cenę uratować swoją ukochaną (?), to cudowny Niall, mimo tego, że kiedyś miał swoje za uszami. Gwarantuje, że z rozdziału na rozdział, będziesz lepsza, a tekst łatwiej będzie się wlewał do worda. Mam jedno zastrzeżenie, nie lubię wulgarności w opowiadaniach i jeśli mogłabyś, popracować nad eufemizmami brzydkiego słownictwa.
    Pozdrawiam i życzę weny
    Twoje @language_lov
    P.S Przeglądałam twoją galerię na tt, jesteś taka śliczna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawie się zaczyna;)
    Dużo weny! xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Gddfgtsfg jak dawno tego nie czytałam ile się dzieje, gangi to co kocham <3 pisz pisz pisz dalej pozdrawiam @ohmyneymar xx

    OdpowiedzUsuń