*DWA LATA WCZEŚNIEJ*
- Kurwa przecież ja Cię nie kocham! Nie chcę się z Tobą nawet kolegować jesteś farmazonem i grubą świnią! To nic nie znaczyło. Mam Cię gdzieś! Jesteś nikim. Nikt Cię nie lubi! Odpierdol się ode mnie psychopatko! Latasz za mną jak powalona. Lecz się! - nie odezwałam się słowem. Odeszłam stamtąd. W ciszy. Taki był z niego "przyjaciel". Dzwonił jak potrzebował kasy, lub pomocy z jakąś laską. Nienawidziłam go całym sercem, ale jednak kochałam. Przez trzy lata czekałam żeby coś zrobił. I pocałował mnie, ale po pijaku. Żałuję, że mu na to pozwoliłam.
Może gdybym nie pozwoliła dalej byśmy się przyjaźnili. A dzisiaj znów muszę widzieć jego twarz. Widzę go codziennie. Nie zwraca na mnie uwagi, ale ja nadal pamiętam. Wszystko. Każdy szczegół. Każdy dotyk. Każdy oddech. Jego usta. Pamiętam. A nie chcę pamiętać. Chcę zapomnieć. Nienawidzę, ale kocham. Czy to normalne? Nie sądzę. I samookaleczanie się. Głupie, wiem. I to nie jest tak, że ja lubię to robić. Nienawidzę. Gdy to robię zapominam. Ale gdy już jest po wszystkim czuję się jeszcze gorzej i pogrążam się w tym gównie coraz bardziej i nie potrafię przestać mimo, że tego nienawidzę. Ale robię to tylko dlatego, bo nie mogę zapomnieć i nikt jak na razie nie może tego zmienić.
***
- Boże, ale te jogurty są pyszne!
- Jane... Proszę Cię nie drzyj się tak bo już mnie uszy bolą i robisz mi smaka. A wiesz przecież, że jestem na diecie! - ale ona ma donośny głos...
- No może w końcu zmądrzejesz i zaczniesz jeść! Idę po jeszcze jeden. Tobie też przyniosę.
Jane poszła po jogurty, a ja sprawdzałam akuratnie twitter'a. Nagle do stołówki wszedł dyrektor (co mu się często nie zdarza) z jakimś chłopakiem. Miał blond farbowane włosy i zdecydowanie zauważalne, niebieskie oczy. Dobrze zbudowany i ubrany. Przystojny. Gapiłam się na niego jak głupia... Nagle ogarnęłam, że on też się na mnie patrzy i się uśmiecha... Boże co za tempa dzida ze mnie... Od razu spuściłam wzrok na telefon i zrobiłam się cała czerwona. Usłyszałam tylko jego parsknięcie śmiechem. Słodki jest.
- Uhuhu co to za nowa dupera? - ona jest nienormalna...
- Nie wiem...
- Widzę, że Ci się podoba. - skąd ona wszystko wie? No skąd?!
- Niee... No dobra może troszkę?... Ale tylko troszkę... - zarumieniłam się.
- Wiedziałam. - i nasz śmiech na całej sali. Bezcenne.
Nagle dyrektor zaczął swoją jakże cudownie porywającą przemowę...
- Witam Was moi drodzy. Chciałem Wam przedstawić nowego ucznia. Nazywa się Niall Horan i będzie chodził do klasy 2b. zaczął. - Przejebane... - stwierdziłyśmy razem z Jane. Będzie chodził do klasy z Jusem. Albo się z nim zakoleguje, albo będzie miał lipe do końca szkoły. Biedny... - Mam nadzieję, że go dobrze przyjmiecie i zakolegujecie się z nim. Pamiętajcie o tym, aby być miłym i przyjacielskim. A mówię to szczególnie do Pana, Panie Bieber...
- Ależ oczywiście Panie dyrektorze. Może Pan na mnie liczyć! - no chyba nie...
Gdy dyrektor wyszedł znowu zaczęły się rozmowy. Niall stał sam i nie wiedział gdzie usiąść. Nagle znów na mnie popatrzył. I zaczął iść w naszą stronę. A ja takie WTF?
- Ej Jane on tu idzie!
- No wow! Pokazałam żeby tu przyszedł mózgu... - o no to się będzie działo...
- Hej dziewczyny. Jestem Niall. - uśmiechnął się. O Boże jaki seksowny i jednocześnie słodki uśmiech!
- Jestem Jane a to Rose. - dobrze, że to ona odpowiedziała bo zapomniałam języka w gębie.
- Miło mi Was poznać. - podał nam rękę i puścił mi oczko. - Mogę się dosiąść? - zapytał.
- Ja..jasne... - odpowiedziałam ledwo nie dławiąc się swoim językiem... Coś czuję, że ten rok będzie naprawdę ciekawy. PATRZ POD ROZDZIAŁEM!
***
- Boże, ale te jogurty są pyszne!
- Jane... Proszę Cię nie drzyj się tak bo już mnie uszy bolą i robisz mi smaka. A wiesz przecież, że jestem na diecie! - ale ona ma donośny głos...
- No może w końcu zmądrzejesz i zaczniesz jeść! Idę po jeszcze jeden. Tobie też przyniosę.
Jane poszła po jogurty, a ja sprawdzałam akuratnie twitter'a. Nagle do stołówki wszedł dyrektor (co mu się często nie zdarza) z jakimś chłopakiem. Miał blond farbowane włosy i zdecydowanie zauważalne, niebieskie oczy. Dobrze zbudowany i ubrany. Przystojny. Gapiłam się na niego jak głupia... Nagle ogarnęłam, że on też się na mnie patrzy i się uśmiecha... Boże co za tempa dzida ze mnie... Od razu spuściłam wzrok na telefon i zrobiłam się cała czerwona. Usłyszałam tylko jego parsknięcie śmiechem. Słodki jest.
- Uhuhu co to za nowa dupera? - ona jest nienormalna...
- Nie wiem...
- Widzę, że Ci się podoba. - skąd ona wszystko wie? No skąd?!
- Niee... No dobra może troszkę?... Ale tylko troszkę... - zarumieniłam się.
- Wiedziałam. - i nasz śmiech na całej sali. Bezcenne.
Nagle dyrektor zaczął swoją jakże cudownie porywającą przemowę...
- Witam Was moi drodzy. Chciałem Wam przedstawić nowego ucznia. Nazywa się Niall Horan i będzie chodził do klasy 2b. zaczął. - Przejebane... - stwierdziłyśmy razem z Jane. Będzie chodził do klasy z Jusem. Albo się z nim zakoleguje, albo będzie miał lipe do końca szkoły. Biedny... - Mam nadzieję, że go dobrze przyjmiecie i zakolegujecie się z nim. Pamiętajcie o tym, aby być miłym i przyjacielskim. A mówię to szczególnie do Pana, Panie Bieber...
- Ależ oczywiście Panie dyrektorze. Może Pan na mnie liczyć! - no chyba nie...
Gdy dyrektor wyszedł znowu zaczęły się rozmowy. Niall stał sam i nie wiedział gdzie usiąść. Nagle znów na mnie popatrzył. I zaczął iść w naszą stronę. A ja takie WTF?
- Ej Jane on tu idzie!
- No wow! Pokazałam żeby tu przyszedł mózgu... - o no to się będzie działo...
- Hej dziewczyny. Jestem Niall. - uśmiechnął się. O Boże jaki seksowny i jednocześnie słodki uśmiech!
- Jestem Jane a to Rose. - dobrze, że to ona odpowiedziała bo zapomniałam języka w gębie.
- Miło mi Was poznać. - podał nam rękę i puścił mi oczko. - Mogę się dosiąść? - zapytał.
- Ja..jasne... - odpowiedziałam ledwo nie dławiąc się swoim językiem... Coś czuję, że ten rok będzie naprawdę ciekawy. PATRZ POD ROZDZIAŁEM!
_____________
Jest pierwszy rozdział. Trochę lipny no, ale niech będzie. Mam nadzieję, że się Wam podoba. Proszę o komentarze, bo to daje dobrego kopa w dupę a mnie się teraz przyda. Nie myślcie sobie, że jestem jakaś oschła czy coś bo czasami nie jestem normalna, bo ta historia jest naprawdę o mnie, ale tylko niektóre momenty. Historia z Jusem (to, że wyrządził Rose krzywdę) jest jak najbardziej prawdziwa. Mam teraz niezłego doła i piszę to co czuję.



