- Dzień dobry księżniczko. - na te słowa uśmiechnęłam się szeroko a na moich policzkach pojawiły się delikatne rumieńce o blado-czerwonym odcieniu. Niall cichutko zachichotał.
- W porządku, ale trochę, a nawet bardzo boli mnie głowa... - po mojej wypowiedzi, Niebieskooki przestał mnie obejmować. Nie spodobało mi się to bo było mi naprawdę miło i cieplutko, ale po chwili wręczył mi szklankę wody i dwie aspiryny. Uśmiechnęłam się. Bardzo o mnie dbał. Nikt nigdy się o mnie tak nie troszczył. No oczywiście oprócz mamy.
- Po tym powinno Ci się zrobić lepiej. Odwróć się do mnie twoją prawą stroną. - nakazał. Odwróciłam się po czym Niall dotknął mojego prawego policzka. Syknęłam z bólu.
- Przepraszam. I za to, że Ci to zrobiłem również. Może lepiej pojedziemy z tym do lekarza? - zaproponował.
- Nie nie. Nie trzeba. Z resztą nie za bardzo przepadam za lekarzami... - nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Znów nie miałam pojęcia gdzie on się znajdował... Nagle przede mną pojawił się Niall z urządzeniem w ręce. Podał mi je i odebrałam jak najszybciej nie patrząc na wyświetlacz.
- Tak słucham?
- Hej Rose, mogę do Ciebie wpaść? - w słuchawce usłyszałam dźwięczny i donośny głos Jane.
- No okej. W takim razie za ile będziesz? - zapytałam, po czym usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Już jestem. - oznajmiła i rozłączyła się. Nie musiałam nawet prosić Niebieskookiego, aby poszedł otworzyć drzwi. Dobrze wiedział, że jestem słaba więc skierował się na dół. Po krótkiej chwili już byli u mnie w pokoju.
- Heeej! Stęskniłam s... Rose co to jest?! - zapytała, a ja nawet nie zdążyłam odpowiedzieć bo Jane zaczęła panikować... - To ten idiota Justin? O jak ja go dorwę powyrywam mu te wszystkie kłaki z głowy...
- Jane, ale to akurat nie on... - przerwał jej Niall.
- A kto? - zapytała.
- No... no ja... - w tym momencie Jane podeszła do niego i zaczęła go dusić rękami bić i wszystko co najgorsze. Musiałam odnaleźć w sobie siły, żeby ich rozdzielić, a właściwe oderwać Jane od Nialla bo jeszcze chwila i zrobi z niego dywanik pod nogi.
- Jane! Jane zostaw go On stanął w mojej obronie! - po chwili dziewczyna uspokoiła się i znów popatrzyła w moją stronę zupełnie zdezorientowana.
- Przepraszam. Ale skoro On Cię bronił to chyba nie powinien Ciebie bić tylko Justina tak? No chyba że Wam się już coś totalnie potentegowało!!! - wykrzyczała i zaczęła dyszeć. To było dość zabawne.
- Niall obronił mnie przed Justinem wczoraj wieczorem. Próbowałam ich rozdzielić, ale Niall wpadł w "lekki szał" i kiedy pojawiłam się między nimi Nial uderzył mnie, ale oczywiście przypadkowo. Więc proszę uspokój się, oddychaj głęboko.
- Dobra. A teraz proszę wszystko od początku tylko błagam dajcie mi jakieś krzesło...
*****
- Rose... Szczerze, to nie mam zielonego pojęcia co mam o tym sądzić. Wiem tylko tyle, że Justin ma jakiś konkretny powód żeby Cię odzyskać, bo znam go i Ty też. Wiesz, że on nie zabiera się za coś bez powodu. Przecież to jest Jus...
- Jane ma racje. To nie jest normalne, że po tylu latach nieodzywania się do siebie nagle próbuje się do Ciebie zbliżyć. Ja natomiast na to nie pozwolę. I sądzę, że Jane też. Powinniśmy Cię bardziej pilnować... - Niall był bardzo zmieszany całą sytuacją. Widziałam że był na siebie zły. Miał szklanki w oczach.
- Dobra, posłuchajcie mnie. Nie jestem jakaś upośledzona, nie obrażając tych ludzi, ale potrafię sobie poradzić. Nie ukrywam, boję się go, jest dziwny i też nie wiem o co mu chodzi, ale ja chcę się tego dowiedzieć. Muszę się mu postawić i sprostać całej tej sytuacji. To nie jest jakaś błahostka tylko poważna sprawa. Potrzebuję trochę czasu, żeby zobaczyć co on kombinuje, ale błagam nie pilnujcie mnie jak prezydenta kiedy wychodzi do sklepu, bo mnie chyba szlag jasny trafi!
- Rose... Po pierwsze prezydent nie wychodzi do sklepu tylko robią to za niego jego służący i ci wszyscy inni, którzy dostają za to miliony, ale wracając do tematu... Ja sądzę, że udawanie przed Justinem, że wszystko jest ok będzie złym pomysłem... Jeszcze Cię w coś wmiesza, albo będziesz miała poważne problemy... Niall a Ty co o tym sądzisz? - zapytała ze zmieszaniem na twarzy Jane.
- Masz rację. Rose temu człowiekowi nie można zaufać. On naprawdę ma nierówno pod sufitem a do tego widzisz sama, że jest niebezpieczny. Na razie nie powinnaś go brać na podstęp bo niewiadomo co on knuje. Najpierw ktoś musi się dowiedzieć o co mu chodzi, ale to na pewno nie możesz być Ty Rose. Bo prędzej czy później wykorzysta Cię do własnych celów i będziesz miała kłopoty... - To co powiedział Niall miało sens. i nawet było prawdą... Niestety... Tak bardzo mnie korciło, żeby się dowiedzieć czego on ode mnie chce. Tylko potrzebowałabym czasu, i spędzenia z nim wielu chwil. Ale to mogłoby doprowadzić do ponownego pokochania go, a ja tego nie chcę... Za bardzo się męczyłam przez niego i miałam za dużo problemów. Teraz mam Nialla i wiążę z nim duże nadzieje, ale nie chcę tego zrobić zbyt szybko...
- Okej. Musimy coś wymyślić. Skoro nie ja to kto? - zapytałam patrząc na zmianę w stronę Jane oraz Nialla.
- Ja nie miałam z nim nigdy jakiegoś dobrego kontaktu więc na mnie nie patrz. - zaprotestowała Jane.
- Ja mogę. Tylko niestety musiałbym posunąć się do czegoś, od czego uciekłem kilka lat temu...
- Nie Niall ja się nie zgadzam. Nie będziesz tylko z mojego powodu tam wracał i marnował swojego życia. - zaczęliśmy się spierać i wymieniać podzielone zdania. Nagle odezwała się jane.
- Przepraszam bardzo państwa, ale czy możecie mi wytłumaczyć o co do cholery jasnej chodzi? Bo teraz to doszczętnie się pogubiłam! Gdzie Ty masz wracać? A Ty dlaczego mu nie pozwalasz!!!??? - wiem, że tonie jest moment do śmeichu, ale ona tak śmiesznie wygląda jak się denerwuje...
- Niall chce wrócić do gangu Jusa opuszczając swój, który teraz z nim rywalizuje, aby znowu się z nim zaprzyjaźnić i wypytać dlaczego chcę mnie odzyskać. A ja mu na to nie pozwolę, bo wiem, czym to grozi!
- Ale możesz się uspokoić? Nieważne jest teraz dla mnie co mi się stanie tylko ważna jesteś Ty. Chcę Twojego szczęścia i żebyś mogła spać spokojnie. - powiedział łapiąc mnie za rękę.
- Niall ja się nie zgadzam. Nie pozwolę na to. Jak wrócisz tam to zmienisz się znowu. Proszę nie rób tego. - łzy leciały mi po policzkach jak małe strumyczki. Nie wiedziałam co odpowie, bałam się, że postawi na swoim tylko dlatego, żebym ja nie cierpiała. Nie chciałam, żeby tam wracał.
- Niall. Rose ma rację. Nikt nie chce żeby coś się stało ani Tobie ani Rose ani mnie. Ale trzeba to rozwiązać inaczej. - Niall słuchając co mówi Jane podszedł do mnie i mnie przytulił.
- Dobra nie wrócę tam. A Ty skarbie nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Damy radę prawda? - zapytał podnosząc mój podbródek i uśmiechając się do mnie lekko.
- Tak. Damy radę Niall. Damy radę...
__________________
Witam bo bardzo długiej przerwie!
Nie miałam zupełnie weny ani czasu.
To co zostało teraz napisane to był zupełny spontan.
Mam pare pomysłów, ale muszę to jeszcze przemyśleć.
Sądzę, że następny rozdział pojawi się najpóźniej w piątek :)
Proszę o komentarze. Bardzo motywują do dalszej pracy.
Pozdrawiam ! xx







