Minął już tydzień od sytuacji z Jusem, a ja nadal nie mogę się ogarnąć. Nie odzywam się w ogóle do Nialla. Napisał do mnie chyba ze 100 sms-ów a ja nie odpisałam na ani jeden. W szkole go unikam. To takie trudne... Ale nie mogę pozwolić na to żeby coś mu się stało... Za bardzo mi na nim zależy. On może tego nie rozumie teraz i może nigdy tego nie zrozumie, ale tak musi być. Jane wie tylko o tym zdarzeniu... Ale niestety pokłóciłyśmy się. Przez nasze dwie "koleżanki", które nagadały jej o mnie głupot. Z naszej przyjaźni z Natalią już chyba nic nie będzie. Za dużo razy się kłóciłyśmy. Teraz jestem sama, bo na Nialla nie mogę liczyć. Chociaż nie. To on nie może liczyć na mnie. Czuję się strasznie, a z każdym dniem coraz gorzej. Przepłakałam kilka nocy, a teraz nie mam nawet siły odpowiadać innym na zwykłe "cześć". Źle się czuję z tym, że przeze mnie wszyscy cierpią. Jest mi cholernie trudno nie rozmawiać z Niallem. Jest moim przyjacielem. Może nawet kimś więcej, ale nie sądzę, aby coś z tego wyszło. I to jest najgorsze. Że osoby, na których mi zależy nie czuły, nie czują i nie będą czuły tego co ja czuję do nich. Dlatego się okaleczam. Bo wolę ranić samą siebie cieleśnie niż innych słowami i samą sobą. Szczerze mówiąc, to mam bardzo miękkie serce. Pamiętam gdy dla Justina zrobiłabym wszystko. Pożyczałam mu pieniądze kiedy chciał, kryłam mu dupe, kłamałam, żeby nie miał przewalone, a później ja zbierałam kary. Najzwyczajniej w świecie go kochałam. Jak nikogo innego go kochałam. Taka moja niespełniona, nieodwzajemniona, pierwsza, prawdziwa miłość. A najgorsze było to, że wszyscy mnie pytali "Dlaczego to robisz? On tego nie docenia! Nie rozumie, że robisz dla niego wszystko. Tylko przez niego cierpisz. Widzimy, że go kochasz, ale on na Ciebie nie zasługuje. Odpuść go sobie..." Ale ja nie potrafiłam im odpowiedzieć na te pytania. Trudno jest uświadomić innej osobie jak bardzo cierpisz, jeśli sam nie potrafisz wytłumaczyć dokładnie swojego cierpienia i nie możesz zrozumieć dlaczego tak bardzo zależy Ci na drugiej osobie, która ma Cię daleko w dupie i wykorzystuje na każdym kroku, ale Ty sobie na to pozwalasz bo tak wiele ta druga osoba dla Ciebie znaczy. I mimo jej wad zrobisz dla niej wszystko chociaż Ty dla tej osoby jesteś niczym. Sama siebie nie rozumiałam. Miałam dość swojego durnego myślenia. Chciałam przestać z nim rozmawiać, widywać się. Po prostu chciałam zapomnieć, ale to nie było możliwe. On był w moim życiu od początku i chyba tak zostanie. Wiele razy mu mówiłam żeby się zmienił, żeby się ogarną, ale nic nie dało mu się wytłumaczyć. Nic.
Wchodząc do szkoły spotkałam Jane z jej nową paczką koleżanek. Zmierzyła mnie tylko wzrokiem i zaczęła coś gadać do dziewczyn. Nie zwracałam na to jakiejś większej uwagi. Przed lekcjami, jak zawsze, poszłam do łazienki. Starałam się zamaskować worki pod oczami, które pojawiły się przez nieprzespane i przepłakane noce. Ledwo wyszłam, a przede mną stanął Niall. Wyglądał na bardzo smutnego, w jego zaszklonych oczach widać było żal. Nie mogłam na to patrzeć. Po paru sekundach mój wzrok wbij się znowu w podłogę i chciałam ruszyć dalej, ale nie mogłam. Niall mi nie pozwolił. Przytrzymał mnie za obie ręce i powiedział:
- Rose, proszę. Popatrz na mnie.
- Nie mogę, Niall. Nie mogę. Ja nie chcę żeby coś Ci się stało. - starałam się wyrwać z jego rąk, ale był zbyt silny.
- Wiem wszystko. Jane mi powiedziała. Ona też się o Ciebie martwi, chociaż, że się pokłóciłyście. Rose proszę porozmawiaj ze mną. Naprawdę mi na Tobie zależy. Nie mogę pozwolić, żeby coś Ci się stało, a na pewno nie pozwolę na to żeby jakiś kretyn Tobą manipulował. Proszę. Jedna rozmowa. Błagam... - z jego oczu płynęły łzy. Najprawdziwsze łzy. Nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałam jak chłopak płakał. Było mi tak strasznie go żal. Z moich oczu również popłynęła słona ciecz. Łzy lały się jak dwa małe strumyczki, które, zdawałoby się, że nie miały końca.
- Dobrze. Spotkajmy się po szkole u mnie w domu. - Niall lekko się uśmiechnął, przetarł łzy złapał mnie za dłonie i powiedział:
- Dziękuję Rose. Naprawdę dziękuję... - pocałował mnie lekko w policzek i odszedł w stronę swojej sali, nie odwracając się ani razu. Nie wiedziałam czy dobrze zrobiłam. Nie miałam zielonego pojęcia co z tego wyniknie. Czy Justin się dowie? Tego obawiałam się najbardziej. Nie chciałam żeby zrobił krzywdę mojemu przyjacielowi. Znienawidziłabym za to siebie i Justina. Mam nadzieję, że Justin się nie dowie. Będę się modliła całymi dniami, aby wszystko to zostało tajemnicą...
________________
Przepraszam Was najmocniej,
ale miałam ostatnio trudny czas
i nie miałam jak pisać.
Mam nadzieję, że wybaczycie.
Proszę o komentarze to motywuje do dalszej pracy.
Genialny rozdział, czekam na następny /@luvmymahone
OdpowiedzUsuńA żeby Jus wpadł pod autobus niosąc mamie mąkę na naleśniki xd
OdpowiedzUsuńBiedny Niall też się wyczuł i przez takiego durnia wszystko się pieprzy.
Ogólnie to poryczałam się, bo to tak jakbym czytała o sobie. Może w moim życiu nie ma Nailla ani Justina, ale nadal męczę się z tą niespełnioną miłością... Kurwa.
Czekam na następny, xxx
w moim życiu też nie ma ani Nialla ani Justina, ale chłopak, który jest przedstawiony jako Justin w tym opowiadaniu jest bardzo do Justina podobny. Oczy mają takie same, a charaktery też, chociaż nie znam osobiście Justina xD . Ogólnie męczę się już z tą historią 3 lata... i Nie potrafię zrezygnować z tego debila. Jestem ślepo zakochana w gnoju, który nie potrafi zrozumieć, że zrobię dla niego wszystko... dziękuję, za miły komentarz. dzisiaj następny rozdział.
UsuńMasz talent, więc pisz dalej. Zwracaj tylko uwagę na interpunkcję :)
OdpowiedzUsuń